Życiorys

Obudź się, śpiący tygrysie - i wkrocz w nowe tysiąclecie.
Locked
User avatar
brahbata
Site Admin
Posts: 3791
Joined: Fri Jan 24, 2020 4:20 am
Location: HombergOhm - Germany
Contact:

Życiorys

Post by brahbata » Sun Aug 23, 2026 3:06 pm

--- Image





Rommel I: Wspomnienia


Najpierw moje najserdeczniejsze pozdrowienia!

Jürgensen poprosił mnie podczas uroczystości zakończenia semestru zimowego 2019/20 o krótkie (korporanckie) podsumowanie mojego życia. Biorąc pod uwagę fakt, że zamierzam żyć do 140 roku życia i prawdopodobnie tak właśnie będzie –
Dzięki BOGU – w kontekście naszego nadchodzącego rozwoju ewolucyjnego z sapiens sapiens do sapiens superior, ten moment jest chyba nieco przedwczesny. Dlatego po prostu napiszę to, co wypływa z mojego pióra, nie roszcząc sobie pretensji do kompletności. Miłej lektury.


Lata rodzinne i szkolne

Kocham swoją rodzinę. Ich wszystkich. Są to wyjątkowi ludzie o łagodnych sercach i wielkiej mądrości, a także bogatym wykształceniu.

Jako starszy lekarz Thure von Uexküll, pionier medycyny psychosomatycznej, dziekan, profesor C4, internista i chemik kliniczny, mój ojciec był w stałym kontakcie i konflikcie z ministerstwami, instytucjami, urzędami i administracjami szpitali. Przyjmował liczne decyzje administracyjne z dużym poczuciem humoru, ponieważ w głębi serca zawsze pozostał prostym synem kolejarza z Rhön, który kochał prawdziwe wartości życia.
Podczas pobytu w Ulm miał liczne kontakty służbowe z Ministerstwem Nauki i Edukacji Badenia-Wirtembergia. Ponieważ taki człowiek jak on, o określonej reputacji społecznej, był traktowany poważnie, korespondencja z tym Ministerstwem Uwagi doprowadziła również do jego oficjalnego wniosku o "hodowlę zwierząt biurkowych rodzaju musca domestica" w swoim gabinecie w Klinice Uniwersyteckiej w Ulm. Musca domestica to łacińska nazwa muchy domowej, a władze dołożyły wszelkich starań, aby udzielić profesorowi sensownej odpowiedzi. Korespondencja na ten temat znajduje się nadal gdzieś na strychu domu mojej matki.

Kolejny epizod miał miejsce, gdy ojciec poprosił administrację uniwersytecką o lustro dla pań z laboratorium w szatni, co początkowo odrzucono jako niepotrzebny wydatek. Odczekał trzy tygodnie, po czym złożył wniosek o "ludzki reflektor" pod tytułem "sprzęt medyczny", który został zatwierdzony bez żadnych skarg, w końcu ten ważny sprzęt kosztował tylko kilka marek niemieckich.

Wraz ze swoimi kolegami Ahnefeldem i Burrim ojciec wynajęł staw do wędkowania w Szwabskiej Jurze, gdzie podczas łowienia ryb byli wielokrotnie niepokojeni przez surferów i pływaków. Zabezpieczyli się, stawiając dużą tablicę na pływającej beczce na środku jeziora: "Jezioro eksperymentalne Uniwersytetu w Ulm – kąpiel i nurkowanie na własne ryzyko!" Od tamtej pory mogli spokojnie wędkować.

Tak jak mój ojciec (korporant L! Hasso-Guestphalia Marburg) zaimponował mi w młodym wieku swoją wspaniałą naturą, altruizmem i ogromną wiedzą, tak samo inni mężczyźni i kobiety z mojej rodziny wywarli na mnie wielkie wrażenie. Przede wszystkim mój dziadek dr med. Ludwig Walb (korporant L! Merowingia Gießen zu Mainz), którego praca medyczna miała decydujące znaczenie dla powstania ruchu łączenia żywności (Food Combining) w Niemczech i Europie. Napisana przez niego i moją babcię książka "Die Hay'sche Trenn=Kost" została przetłumaczona na osiem języków i sprzedana w milionach egzemplarzy. Prababcia mojej babci była z domu Ihring z Lich, której piwo do dziś zachwyca niektórych z nas. W swojej klinice w Hombergu moi dziadkowie z powodzeniem praktykowali swoją wiedzę medyczną i holistyczną na ponad 100 000 pacjentów. Mój wujek dr med. Martin Noelke, https://www.adam3xl.com, również z Hombergu, jako pierwszy wyjaśnił naukowo wpływ łączenia żywności poprzez wydzielanie insuliny (niski poziom insuliny sprzyja lipolizie), co wcześniej tłumaczono naukowo nieuzasadnioną "równowagą kwasowo-zasadową". Mój drugi wujek dr med. Dieter Walb (korporant L! Hasso-Guestphalia Marburg) napisał wraz z Kulmannem "biblię nefrologii" krajów niemieckojęzycznych – "Nefrologię".
Inni członkowie rodziny ze strony matki i ojca również znacząco działają w dziedzinie edukacji, opieki i badań.


Lata studiów

Wszystko zaczęło się od tego, że po naszym wspólnym egzaminie maturalnym zapisałem się do humanistycznej szkoły z internatem Institut Lucius w Echzell w regionie Wetterau, razem z moim bratem Rommelem II w Gießen, aby studiować zarządzanie. Brat zdał maturę jako drugi najlepszy w klasie, a ja poszłem w jego ślady na czwartym miejscu, co na pierwszy rzut oka było mniej ekscytujące, niż mogłoby się wydawać biorąc pod uwagę łączną liczbę 23 uczniów w klasie.

W rzeczywistości, zanim zacząłem studiować zarządzanie, chciałem odbyć praktykę bankową w Deutsche Bank we Frankfurcie i tam złożyłem podanie. Jednak pod koniec lat 80. panowie w winiastych garniturach byli tak pewni siebie i swojej reputacji społecznej, że początkowo nie uważali za stosowne odpowiadać – przynajmniej na moje podanie – nawet jeśli miało być odrzucone.

Naciskałem. Wielokrotnie, przez kilka tygodni. Pozytywną odpowiedź wykluczyłem już dawno, ponieważ oficjalny termin składania podań minął w międzyczasie, ale nie chciałem ułatwiać im sprawy. Myślałem, że odpowiedź będzie przynajmniej uprzejma, a ponieważ jestem Koziorożcem, użyłem swoich rogów.

Po kilku listach, w których bank sugerował, abym złożył podanie do innego banku wyjścia w moim rodzinnym mieście, ale ja chciałem iść naprzód w stronę dwóch wież "debetu i kredytu" w metropolii Menu, w końcu otrzymałem list z działu kadr z informacją, że na jedno miejsce szkoleniowe przypadało 1040 kandydatów.

Odpowiedziałem krótko jednym zdaniem: "Szanowni Państwo, 1040 może być dobre – ja jestem lepszy. Z poważaniem".
Przez dwa tygodnie – jak się spodziewałem – nic się nie stało. Wtedy w mojej skrzynce pocztowej wylądował kremowy list z ręcznie robionego papieru z własnoręcznym atramentowym podpisem najwyższego dyrektora ds. kadr Deutsche Bank, zapraszający mnie na osobistą rozmowę w jego głównym gabinecie z powodu mojego "nietypowego podania".

Ponieważ w międzyczasie złożyłem podanie do ZVS na miejsce studiów w Gießen na kierunku zarządzanie, po prostu odpowiedziałem krótko, dziękując za zaproszenie i ogłosiłem w sposób przyjazny i zwięzły, że odtąd zamierzam dołączyć do ich instytucji wyłącznie na szczeblu zarządu. Gießen mogło przybyć.

W dniu mojej immatrykulacji w naszej ukochanej Alma Mater spotkałem Sandera II, który podszedł do mnie na spoczniku schodów na drugim piętrze, pogratulował mi immatrykulacji i zapytał, czy kiedykolwiek słyszałem o korporacji studenckiej. Wahałem się, ponieważ nie byłam w pełni poinformowany, mimo że mój ojciec, dziadek i wujek byli ziomkami (korporacje L! Merowingia Giessen zu Mainz i Hasso-Guestphalia Marburg), a w mojej szerszej rodzinie miałem także dwóch wujków, którzy byli braćmi korporacyjnymi Gießen Hessen.

Sander dosłownie oblizał wargi, zapisał mój adres i obiecał się odezwać. Wtedy nie miałem jeszcze pojęcia, dokąd ta podróż mnie zaprowadzi.

Minęły trzy lub cztery tygodnie, w czasie których otrzymywałem różne zaproszenia, których początkowo nie przyjmowałem, ponieważ byłem bardziej pochłonięty moją młodą, rozkwitającą miłością do mojej dziewczyny. Ale odwołałem telefonicznie przyjazne zaproszenie na placek z cebulą i Federweisser i rozmawiałem przez telefon z Kleinem X, który bardzo miło podziękował, że przynajmniej dałem o sobie znać – bardzo niewiele osób by to zrobiło. Drugie bardzo miłe wrażenie Teutonii po spotkaniu z Sanderem w budynku głównym. Tydzień później, w słoneczny, jasny jesienny dzień, wyszedłem z wykładu i spontanicznie zdecydowałem się zjechać na Hessenstraße.

Krótko mówiąc: bracia z korporacji byli wszyscy bardzo, bardzo przyjaźni i obwąchaliśmy się nawzajem. Miałem pozytywne doświadczenia ze wszystkimi bez wyjątku i byłem pod wielkim wrażeniem teutońskiego ciepła i naturalności. Dlatego zdecydowałem się zostać lisem (Fuchs). (Nie)leczenie poszło swoim tokiem.

Czas lisa był ekscytujący, pouczający i pełen wielu wydarzeń. Niebo przesłało nam wtedy mojego Konfuxa Kemkesa, którego legendarne poziome szermiercze popisy miały imponować mi przez wiele semestrów. Chłopak, świetnie się bawiliśmy!

W najlepszej pamięci wciąż zachowuję moje pierwsze "osiem łyków" z Kleinem X, który miał czelność użyć MOJEGO wiadra do wykonania kolejnych czynności fizycznych po tym, jak "praca" została zrobiona i on wygrał. Okoliczność, którą uznałem za bardzo stromą. Osiem łyków.

Dzięki mojej naturalnej genetycznej skłonności do żółtych trunków spędziłem kolejne semestry w względnej ekstazie. Potem przyszły urzędy sekretarza, seniora podczas 149. festiwalu założycielskiego, a potem także 150., które świętowaliśmy na Martinshofie (Kommers) i na Gleibergu (Bal). Wtedy jeszcze nie podejrzewałem, że moje ścieżki zaprowadzą mnie później do serca Kösener Corpsstudenten, najstarszej organizacji studenckiej w Europie.


Gießener SC jako głowa KSCV w latach 1992/93
Myśli i wspomnienia


Lata mijały, a ja zdałem sobie sprawę, że zbliża się 27. rocznica naszego czasu w kierownictwie organizacji studenckiej. Gießener SC był odpowiedzialny za ostatni kongres w Würzburgu w latach 1992/93, zanim kongres znalazł drogę do Bad Kösen w latach 1993/94 pod przewodnictwem Gießener SC z korporacją prezydencką Corps Teutonia-Hercynia pod dowództwem głównego rzecznika Olivera Sengera. I ten krok obchodził właśnie swoją 25. rocznicę z nowym zarządem Gießen z 2019 roku.
Od tego czasu zmieniło się nie tylko stowarzyszenie, ale także świat i życie nas wszystkich.

Kierownictwo Gießen poddało swoją ówczesną kadencję w coraz większym stopniu pod oko opinii publicznej oraz stymulowało dalsze, fundamentalne pytania dotyczące naszego autoportretu jako studentów korporacji Kösener. Dla nas, teutonów z Gießen, zadania te były stosunkowo nowym terytorium, ponieważ w naszej historii korporacyjnej byliśmy do tamtej pory dość powściągliwi w "sprawach Kösener". Nasze zadanie jako kierownictwa zostało w sposób decydujący ukształtowane przez nasze zadanie jako wiodącego studenta korporacji – wraz z ówczesnym zarządem Monachijskiego VAC pod kierownictwem Benno Kießela, z korporacją Frankoniae München wraz z przygotowaniami do nadchodzącego przeniesienia kongresu do Saksonii-Anhalt.

Krótko mówiąc: ku naszemu pozytywnemu zaskoczeniu stwierdziliśmy, że liczne spotkania w najbardziej różnorodnych komitetach w organizacji dachowej i innych strukturach były przeważająco pozytywne i widzieliśmy prawdziwą korzyść w licznych dyskusjach między starymi i młodymi. W tamtym czasie, w latach transformacji, panował radosny entuzjazm wśród wszystkich uczestników w obliczu zadań, które przed nami stały.

Dni te charakteryzowały się przełomowymi wstrząsami społecznymi, które dotknęły całe Niemcy, a tym samym naszą organizację. Już na początku dni zmian pojawiła się myśl o ewentualnym szybkim powrocie do naszych korzeni w Bad Kösen, a myśl ta również znacznie zadecydowała o naszej pracy jako wiodącej korporacji Kösener w KSCV i VAC.

Szczęście obdarzyło nas okolicznością, że nasz ówczesny zespół korporacyjny składał się z teutonów oraz normanów z Halle, którzy należeli do Kręgu Magdeburg ze swoją korporacją. Kierownictwo z Göttingen, które nas zastąpiło w urzędzie i zorganizowało pierwszy kongres Kösener w Bad Kösen w 1994 roku w okresie powojennym, działało pod przewodnictwem korporacji prezydenckiej Corps Teutonia-Hercynia z rzecznikiem rady Oliverem Sengerem – który również był korporacją Magdeburger Kreis. Przyjazna bliskość wspólnej przynależności do kręgu normanów z Halle z Gießen i Göttingenczyków znacznie ułatwiła współpracę w sprawie szybkiego powrotu do Bad Kösen. Rzecznik Senger był imponującą osobowością, człowiekiem o wielkich umiejętnościach negocjacyjnych i rozbrajającym humorze ("Panie Senger, czy pan faktycznie odpowiada na każde pytanie kontrpytaniem?" Senger: "Jak pan uważa?").

Jako wiodąca korporacja z Gießen, droga nas, teutonów, prowadziła dość często do nowych ziem, w szczególności do Bad Kösen i zamku Rudelsburg. Podobnie jak nasi poprzednicy w urzędzie, SC we Fryburgu z korporacją prezydencką Corps Rhenania i wcześniej SC we Frankfurcie z korporacją prezydencką Corps Austria, my, mieszkańcy Gießen, przeprowadziliśmy liczne dyskusje i spotkania nie tylko w naszych komitetach, ale także z miastem Bad Kösen, hotelarzami, Odważnym Rycerzem i wieloma innymi "oficjalnymi", aby przygotować powrót naszego stowarzyszenia do Bad Kösen.

Mając na uwadze ten wspólny cel KSCV i VAC oraz ostatecznie miasta Bad Kösen, wśród wszystkich uczestników powstało wspaniałe "poczucie my", tak jak je odbierałem i czułem. Studenci korporacji o najróżniejszych barwach pracowali ramię w ramię i z dużym zaangażowaniem poświęcili się wspólnej, jednoczącej myśli ponownego organizowania konferencji w naszym tradycyjnym miejscu.

Mały bon mot na koniec moich wspomnień, aby może nieco opisać atmosferę tamtych dni: wszyscy znamy "Kösener Romb", czyli dużą tablicę na dziedzińcu zamku Rudelsburg na ścianie w stronę Soławy. Ten romb został przymocowany do ściany w akcji płaszcza i sztyletu – potajemnie i z podwiniętymi rękawami – przez oddanych starych panów na dwa dni przed ogłoszeniem zamku Rudelsburg zabytkiem kultury i dlatego dziś stanowi stałą część historycznej ochrony Rudelsburga. Honi soit qui mal y pense...

Osobiście jestem bardzo wdzięczny niebu, że mogłem być częścią wydarzenia w te pełne wydarzeń dni i że mogłem spotkać tak wielu wybitnych studentów korporacji, którzy do dziś wzbogacają moje życie. Mojej własnej korporacji, a zwłaszcza ówczesnemu zwerbowanemu zespołowi, zawsze jestem związany i wdzięczny duchem i sercem – bez wielu dobrych dusz, które w tamtych dniach wniosły swój wkład, nie przeżylibyśmy tak dobrze niebezpieczeństw dni zmian.

Po latach fizycznej abstynencji od korporacji byłem bardzo szczęśliwy, mogąc w 2019 roku odnaleźć drogę z powrotem do Domu Korporacyjnego na 180. festiwal założycielski. Serdeczność, którą tam otrzymałem od starych, naprawdę drogich przyjaciół i obiecujących "młodych warzyw", poczułem i wciąż czuję głęboko w moim sercu. Słowo "bracia korporacyjni (Corps BROTHERS)" ma dla nas, teutonów z Gießen, znacznie intensywniejsze znaczenie niż to, które jest ogólnie doświadczane w innych, zazwyczaj liczniejszych stowarzyszeniach.


Bieżące wydarzenia

Wszystko zaczęło się od mojej rejestracji w CorpsConnect wiosną 2019 roku, aby wnieść skromny wkład w humanistyczną misję edukacyjną studentów korporacji. Wtedy miałem jeszcze JEDEN komputer. W ciągu kilku tygodni zamienię go w tuzin.

Kiedy opublikowałem moje pierwsze przemyślenia na temat bieżących spraw w CorpsConnect, spotkałem się z ostrą opozycją ze strony niektórych lekarzy, którzy nie mieli dostępu do ezoterycznych dziwactw. Zarząd forum został poinstruowany, aby mnie powstrzymać.

W mniej lub bardziej uprzejmej prywatnej rozmowie szef platformy stworzył dla mnie własną grupę zatytułowaną "Secular & Supernatural", gdzie chciał, abym był w dobrych rękach.

Następnie opublikowałem trochę w głównym pokoju, co spotkało się z ostrymi słowami lidera forum i prośbą o natychmiastowe usunięcie moich wpisów. Poprosiłem wtedy zarząd forum o usunięcie mojego konta na platformie, co zrobiono w trzy minuty. Nie mogli się doczekać, żeby się mnie pozbyć.

W międzyczasie, blisko "zakazu naukowego" i uciszania studentów korporacji, równolegle z moimi niemieckimi i międzynarodowymi stronami internetowymi, publikowałem również na Twitterze. Tekst o telepatii, do którego tam zalinkowałem, przyciągnął uwagę jednego z wiodących i najbardziej wpływowych (pogranicznych) podcastów naukowych na świecie, który zaoferował mi posadę wykładowcy na swoim globalnie działającym uniwersytecie internetowym i zapewnił ku temu wymagania techniczne oprogramowania.

Jednocześnie z aktywizacją mojej pozycji wykładowcy tam (której prawdopodobnie nie przyjmę), firma programistyczna zajmująca się moimi projektami strumieniowego przesyłania telewizji internetowej (w międzyczasie prowadzę studio telewizji internetowej) również zintegrowała mnie ze swoim uniwersytetem internetowym i przyznała mi status konsultanta ds. kreatywnych. Firma ta zapewniła mi również oprogramowanie i wymagania techniczne do prowadzenia mojego sklepu internetowego w moim sklepie internetowym (https://www.brahbata.world), którego produkty są sprzedawane na całym świecie.

Ukończenie mojej strony głównej https://www.brahbata.space umożliwiło zaoferowanie moich różnych ofert świeckich, duchowych i związanych z życiem w języku niemieckim i angielskim, do których można uzyskać dostęp na tablicy tam w 57 językach, w tym w mandaryńskim, staro-japońskim i gaelickim; strumień jest również zintegrowany obok archiwum. Samą stronę główną zaprojektowałem samodzielnie przy użyciu html, Java, Javascript, Cascading Style Sheets (CSS), Flash i php.

Rozszerzam ofertę studyjną, ale prawdopodobnie nie przyjmę posad wykładowcy. Mógłbym właściwie zagrać "na zdrowie" (cheers) na CorpsConnect, ale tak czy inaczej, wszystko idzie teraz całkiem dobrze. Tak przynajmniej uważa moja przyjaciółka Tanya, brytyjska gwiazda porno z Nowego Jorku, która była mocno zaangażowana w realizację mojego projektu konstytucji światowej (https://tinyurl.com/voiceofman), a także moja przyszła 27-letnia żona, sierżant armii amerykańskiej Angela Mayson, obecnie stacjonująca w Norwegii i przebywająca na kwarantannie koronowej.

A CorpsConnect mnie ucisza. Takie rzeczy się zdarzają.

Właśnie dodałem model sekcji mojego ojca, temat jego pracy habilitacyjnej oraz jego podpisany znak modelu komputera biochemicznego do mojej obecnej kolekcji komputerów. Czas przywództwa jest już trochę w przeszłości, ale do dziś intensywnie towarzyszy mi w mych myślach. Niezachwiana wiara w wolność, równość i braterstvo to to, w co wierzę w korporacji studentów i w co wierzymy – powiedzmy to tak – obecnie mamy możliwości rozwoju. Podobnie jak mój dziadek od strony matki tutaj w Hombergu otrzymał Federalny Krzyż Zasługi za założenie i rozbudowę Niemieckiego Czerwonego Krzyża w powiecie Vogelsberg, tak i ja poświęcę swoje życie JEDNEJ RZECZY:

Pokój na Ziemi.

Rommel I Z! (x)


Image

Image

Image

Image
Image
Image

We are not human beings having a spiritual experience - we are spiritual beings having a human experience.
So, I've decided to take my work back on the ground, to stop you falling into the wrong hands.
Life is a videogame. Reality is a playground. It's all about experience and self-expression.
ZEN is: JOYFULLY walking on a never-ending path that doesn't exist.
They tried to bury us. What they didn't know - we were seeds.
In the descent from Heaven, the feather learns to fly.
Ideally, we get humble when we travel the Cosmos.
After school is over, you are playing in the park.
Although, life is limited - Creation is limitless.
Fuck you Illuminati, Zetas and evil allies.
Seeing is believing. I do. *I shape*.
'EARTH' without 'ART' is just 'EH'.
Best viewed with *eyes closed*.
Space. It's The final Frontier.
Real eyes realize real lies.
Creator and Creation.
We are ONE.
I AM.

Image
Image
Image

Image
Image

brahbata.space

Image

Locked